Rozdział 36 - Śmierć pomarańczowowłosej wampirzycy
- O czym niby zapomniałem ? - Spytał lekko zaskoczony czystokriwsty
- Mniejsza z tym - Powiedział i w tym samym momencie ugryzł się w palec. Po chwili rozpoczęła się walka. Usui postanowił nie ingerować w ich walkę. Po chwili w klasie zaczęli wyczówać krew. Wiedzieli kto walczy ale wyszedł tylko Kuran Kaname. Gdy doszedł na miejsce oboje dalej walczyli. Kuran szybko odwrócił uwagę Rido, a Senri to wykorzystał. Odciął jego głowę, a potem wyrwał jego serce. Rido zmienił się w popiół.
- Po problemie... - Powiedział po chwili Senri.
- "Po problemie" ? - Shiki usłyszał znajomy głos - To dopiero początek - Pokazał się Tetsu Shimizu.
- Ta walka to była tylko iluzja ... jak myślisz gdzie teraz jest Rido ? - Spytał z hytrym śmiechem na twarzy. Nie trzyba był nic więcej Senri szybko udał się do pokoju pomarańczowołosej. Gdy weszli zauważyli jak Rido pije krew Rimy. Po kilku sekundach zmieniła się ona w pył. Senri był w szkou, padł na podłogę jak koła. Usui nie był nic w stanie powiedzieć. Senri teraz zrozumiał co tak napradę stracił. Następnego dnia nie poszedł na zajęcia nie miał na to najmniejszej ochoty. Z szafki wyciągnał magazyn, w którym były jego zdjęcia z Rimą. Po jakimś czasie zszedł na dół. W tym samym momencie inni przyszli z zajęć. Inne wampirzyce myślały, że jak nie będzie przy nim Touyi to będzie chciał z którą być, lecz było inaczej nie zwracał na nikogo uwagi. Niektóre wampiry składału mu kondolencje, dobrze wiedzieli ile oni dla siebie znaczyli. Wiśnowowłsy praktycznie siedział w swoim pokoju. Co jakiś czas chodził do pokoju wampirzycy i kładł się spać przy jej słodkiej woni. Kilka dni później postanowił iść na zjęcia. Wszyscy byli w lekkim szoku. Dziewczyny z klasy dziennej były z dziwione tym, że nie ma przy nim Rimy.
- Shiki-Senpai czemu przy tobie nie ma Touyi-Senpai ? - Spytała jedna z uczennic.
- Wyjechała.... i już Tu nie wróci.- Powiedział i poszedł na zajęcia. Po zajęciach odrazu udał się do swojego pokoju zrobił sobie sztuczną krew i odrazu wipił zawartość szklanki. Położył się na łóżku i próbował zasnąć. Nie potrafił zasnąć ciągle kręcił się z boku na bok. W końcu położył się na plecach i myślał o wszystkim i o niczym. Nawet nie wiedział kiedy zasnął. Kiedy się obudził postanowił, że pojedzie do jej rodziców. Jak dojechał na miejsce odrazu wszedł do domu.
- Przepraszam za najście - Powiedział, lecz nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Gdy wszedł do salonu zobaczył ojca młodej wampirzycy.
- To wszystko nasza wina - Powiedział nagle - Zemszczę się - Powiedział przez zęby.
- Pozwól mi to zrobić....
- Przez śmierć Rimy moja żona nie wychodzi z jej pokoju. Na pewno się zemszczę ... po waszej pierwszej wizycie zauważyłem, że to Ty dużo dla niej znaczysz... teraz jest za późno by coś zmienić.
- Pozwól, że pójde porozmawiać z Twoją żoną - Odezwał się po chwili ciszy wiśnowowłosy.
- Może Ty coś zdziałasz ale wątpie w to
Senri poszedł do góry i wszedł do pokoju młodej wampirzycy. Gdy wszedł do pomieszczenia poczół jej słodką woń. Na dużym łóżku zobczył kobietę z podkrążonymi oczami od płaczu. Podszedł do niej i położył rękę na jej ramieniu. Ona odwórciła się w jego stronę i spojrzała w jego oczy. Mogła tylko z nich wyczytać ból.
- Niech panie zejdzie do swojego męża oboje potrzebujecie siebie nawzajem... - Zaczął Senri. Rozmwiali jakiś czas. Po jakimś czasie kobieta wstała z łóżka i zeszła na dół razem z wiśniowowłsym. Gdy mężczyzna zobaczył swoją żone w progu to wstał z fotela. Kobieta wybuchał płaczem i przytuliła się do mężczyzny. Shiki potanowił nie przeszkadzać więc wrócił do akademika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz